Piz Boe w Masywie Sella w Dolomitach

Piz Boe (3152 m n.p.m.) – to ten szczyt od tamtego roku nie dawał mi spokoju. Byliśmy wtedy od niego godzinę drogi, ale brakło czasu, a wiszące nad głowami chmury nie nastrajały optymistycznie. Musiałam tu wrócić. Wszak Masyw Sella to obok Masywu Padon jeden z moich ulubionych w Dolomitach. Rok temu szliśmy via ferratą Brigada Tridentina. W tym padło na Piz Boe.

Trasa

Przejście trasy zajmuje około 8 godzin, choć oczywiście warto na nią przeznaczyć cały dzień. Masyw Sella jest tak piękny, że ja mogłabym 13 km trasy pokonywać nawet tydzień! To właśnie dla niego ponownie wróciłam w Dolomity. Przewyższenie na trasie wynosi 1 km w górę i półtora kilometra w dół, ponieważ Arabba, do której zeszliśmy jest położona niżej niż Passo Pardoi, z której startowaliśmy. Czy trasa jest trudna? I tak. I nie! Samo wejście na Piz Boe dopiero przed samym szczytem jest strome i piarżyste, ale osobie obeznanej w górach nie powinno sprawić trudności. Zejście trasą, jaka jest pokazana na mapie, wymaga na początku ostrożności (piargi), a później trzeba zejść kominem z łańcuchami. On może Was przerazić lub zaskoczyć, zwłaszcza jeśli nie byliście na niego przygotowani.

Trasa choć mierzy 13 km, to w takim terenie wymaga sporej ilości czasu na przejście. Poza tym należy wziąć też pod uwagę fakt, że wchodzicie na wysokość 3152 metry nad poziomem morza, co dla wielu może być problemem ze względu na chorobą wysokościową.

Start

Passo Pardoi – to przełęcz, skąd można ruszyć na Piz Boe. Znajduje się tutaj kilka parkingów. Do wyboru macie albo wjazd kolejką linową do punktu startowego w Rifugio Maria (2950 m n.p.m.) albo wejście szlakiem. Przy górnej stacji kolejki znajduje się taras, z którego rozciąga się widok na całe Zachodnie Dolomity. Wjazd kolejką pozwala zaoszczędzić nieco podejścia i jakieś półtorej godziny drogi. Ci, którzy idą pieszą wychodzą obok schroniska Forcella Pordoi, które znajduje się na wysokości 2848 m n.p.m. Wjeżdżający kolejką wysiadają nieco wyżej, omijając wspomniane schronisko. Jednych i drugich nie ominie uczta dla oczu. Choć, gdy wejdziecie pieszo, warto przy schronisku odbić na chwilę w lewo i powędrować w stronę stacji kolejki. Rozciągający się tu płaskowyż jest wyjątkowy i jak dla mnie to kwintesencja Masywu Sella. Stąd też roztaczają się magiczne widoki na Marmoladę.

Forcella Pordoi – Rifugio Boe

Już od pierwszych kroków po wyjściu z przełęczy Forcella Pordoi ma się wrażenie wejścia do kamiennego amfiteatru. Krajobraz jest niemal księżycowy: jasne piargi, ostre grzbiety i potężne ściany masywu Sella dominują nad horyzontem, a zieleń ustępuje miejsca skałom. Przewyższenie na tym odcinku nie jest duże, bo wynosi około 100 metrów, a odcinek mierzy niecałe 2 km. Pokonanie trasy zajmuje nam jednak więcej czasu niż zwykle. Dlaczego? Widoki i klimat. Nie warto się spieszyć, bo jest tu cudownie. Kwintesencją tego odcinka jest schronisko Rifugio Boe. Można się tu zatrzymać i delektować widokami oraz klimatem. My jednak tym razem rezygnujemy z tej opcji, bo kolejne schronisko będzie na szczycie, czyli na Piz Boe.

Podejście na Piz Boe

Odcinek Rifugio Boè – Piz Boè to krótka, ale niezwykle intensywna część trasy, w której każdy krok prowadzi coraz wyżej, abyście mogli postawić swoje stopy na 3152 metry nad poziomem morza. Na początku podejścia pojawia się śnieg i podejrzewam, że zalega tam cały rok (my byliśmy tu pod koniec lipca).

Szlak szybko nabiera wysokości. Stromizna i kamieniste podłoże wymagają skupienia, a miejscami pojawiają się proste zabezpieczenia ułatwiające przejście bardziej eksponowanych fragmentów. Nie jest to technicznie trudna wspinaczka, ale wysokość i ekspozycja potrafią dodać adrenaliny. Panorama otwiera się we wszystkich kierunkach: Marmolada, Civetta, Tofany i dziesiątki mniejszych szczytów tworzą kamienne morze, które zdaje się nie mieć końca.

Piz Boe – najwyższy szczyt Masywu Sella

Piz Boe leży we wschodniej części spektakularnego płaskowyżu znanego jako grupa Sella, otoczonego ladyńskimi dolinami Val di Fassa, Val Gardena, Val Badia i Val Cordevole. Szczyt jest niemal płaski, dość rozległy i znajduje się na nim schronisko Capanna Piz Fassa. Kawa na takiej wysokości, na tarasie, z pięknymi widokami smakuje wyjątkowo. Wejście tutaj to spełnienie kolejnego marzenia górskiego, dla którego wróciłam ponownie w Dolomity.

Zejście ze szczytu

Z Piz Boe schodzimy do miejscowości Arabba. Zejście jest dość długie, z odcinkiem via ferraty. Trzeba pokonać około 9 km długości i wytracić 1,5 km przewyższenia. Czuć to w nogach, ale trasa jest przepiękna do samego końca wyprawy. Na każdym kroku zachwyty nie gasną i choć już nogi czasem mówią „stop”, to człowiek chce iść dalej i chłonąć Masyw Sella. Pierwszy odcinek po zejściu z Piz Boe jest dość mocno piarżysty i tu trzeba uważać (chyba jednak nic do tej pory nie pobije piargów na Tofanach). Później dużym zaskoczeniem jest via ferrata, którą w zasadzie przeoczyliśmy, patrząc na mapę. Nagle wyrósł jednak przed nami komin ubezpieczony linami. Nie taki straszny i spokojnie można go pokonać bez sprzętu. Niedogodnością było to, że leżało w nim trochę śniegu.

Praktyczne informacje

  • Trasa jest długa i mierzy około 18 km oraz ponad 1,5 km przewyższenia. Można ją sobie delikatnie skrócić, pokonując pierwszy odcinek wyciągiem.
  • Piz Boe to szczyt, który znajduje się na wysokości pomad 3 tysięcy metrów nad poziomem morza. Można tu już odczuwać chorobą wysokościową, a ostatnie podejście jest mocno eksponowane i strome.
  • Nawet w okresie wakacyjnym na niektórych odcinkach może leżeć śnieg. Na trasie pojawiają się też odcinki z elementami via ferraty.
  • Po drodze jest kilka schronisk, ale warto także mieć swój prowiant oraz wodę.
  • Warto się tu wybrać, bo dla mnie to jeden z najpiękniejszych rejonów Dolomitów.