Vtačnik na Słowacji. Wejście z Chaty pod Končitou
W Paśmie Vtačnika na Słowacji prędzej spotkasz tu niedźwiedzia niż człowieka. Przez 20 km nie było na szlaku żadnej żywej duszy, tej niedźwiedziej na szczęście też. Dobrze, że Słowak spotkany na parkingu dopiero na zejściu powiedział mi, że „misiów” żyje tu bardzo dużo. W przeciwnym wypadku nie wiem, czy zdecydowałabym się na wycieczkę przez tak mało uczęszczane rejony. Do tej pory zastanawia mnie jednak fakt, ile niedźwiadków spało gdzieś w mijanych przeze mnie dzikich młodnikach. Brrr, wolę o tym teraz nie myśleć.

Pasmo Vtačnika na Słowacji
Pasmo Ptacznika rozciąga się z południowego zachodu na północny wschód między dolinami Hronu i Nitry. Na zachodzie, północy i północnym wschodzie graniczy z Kotliną Górnonitrzańską, za którą leżą sąsiednie pasma: Żar i Góry Strażowskie. Od wschodu Ptacznik graniczy z Kotliną Żarską, za którą leżą Góry Kremnickie i Góry Szczawnickie. Na południu Ptacznik przechodzi w pasma Trybecza i Hrońskiego Inowca, między którymi leży dolina górnej Žitavy. To góry pochodzenia wulkanicznego. Jednolity niegdyś wulkaniczny grzbiet został w wyniku ruchów tektonicznych, erozji i denudacji pocięty na cztery części. Dziś powędruję na ich najwyższy szczyt, czyli Vtacnik (1346 m n.p.m.), po polsku zwany Ptacznikiem,

Parking i trasa wycieczki
Startuję z miejscowości Kamenec pod Vtáčnikom. W niej kieruję się na Gepnarovą Dolinę (żółty szlak), gdzie na końcu drogi pod Chatą pod Končitou znajduje się parking (48.6494672N, 18.5869458E). Należy on do schroniska (niby tylko dla klientów), ale ja tu zostawiam samochód bez problemu. Gdyby nie było miejsca, co jest mało prawdopodobne, to niżej (jakieś 200 metrów) też jest parking. Wycieczka to 20-km pętla, na której czeka Cię 1 km przewyższenia. Prowadzi ona szlakami, które nie zawsze są w idealnym stanie. W kilku miejscach, zwłaszcza za Rubanym vrchem musiałam go szukać. Spory odcinek pokonałam wtedy lasem i korytem wyschniętej rzeki, choć mapa pokazywała, że na szlaku się znajduję.
Vtačnik, czyli pierwszy szczyt na trasie
Z parkingu kieruję się na zieloną ścieżkę przyrodniczą (słowacki naucny chodnik Vtacnik). Idąc nią i pokonując spore przewyższenie docieram do niebieskiego szlaku. Tak, w tym pasmie przewyższenie będzie również znaczące Aby wejść na Ptacznik trzeba pod górę podejść prawie 1 km, co na długości niecałych 6 km przekłada się na znaczną stromiznę.

Szlak na Ptacznik praktycznie na całej długości prowadzi lasem, więc do samego szczytu nie ma co liczyć na widoki. Masyw w całości porastają lasy bukowe, lokalnie z domieszką jodły i jawora. W wyższych partiach buki, narażone na trudne warunki klimatyczne, przyjęły formy karłowate. W partiach podszczytowych spotkać można świerki z widocznym udziałem jarzębiny i dość wysokie borówczyska. Jedynie sam wierzchołek, który tworzy dość rozległa, płaska płyta skalna, podcięta od strony północnej, oraz fragmenty północnych stoków kopuły szczytowej są wolne od lasu. I tu można liczyć dopiero na widoki. Ładne, ale jednak ograniczone. Kiedy ktoś wcześniej był już na Strazovie, Kl’aku czy też Vapecu, to może poczuć się rozczarowany tutejszą panoramą.

Vtačnik – rezerwat przyrody
Szczyt Ptacznika leży w granicach Obszaru Chronionego Krajobrazu Ponitrie, natomiast północne i wschodnie stoki kopuły szczytowej, aż po poziomicę ok. 1150 m n.p.m. obejmuje rezerwat przyrody Vtáčnik. To jeden ze starszych rezerwatów przyrody na Słowacji. Powstał już w 1950 r. Celem jego powołania była ochrona i zachowanie pierwotnych fragmentów buczyn sięgających aż po naturalną górną granicę występowania wraz z wyspowym stanowiskiem świerczyny regla górnego.
Na szczycie Ptacznika, na który docieram po mniej więcej półtorej godzinie, znajduje się wysoki metalowy krzyż, jest też pamiątkowa księga, a także stolik i ławeczki, na którym spożywam śniadanie. Z widokiem. A co on obejmuje? Idąc od zachodu, na bliższym planie widać Góry Strażowskie, Małą i Wielką Fatrę, Góry Kremnickie, a także szczyt Sitno w Górach Szczawnickich. Na dalszych planie można dostrzecsię Velký Lopeník w Białych Karpatach, Wielki Chocz, Chopok i Kráľovą hoľę w Niżnych Tatrach oraz masyw Polany.

Kláštorska skala
Z Ptacznika kieruję się na czerwony szlak. Za kilka metrów z kolejnej skalnej wychodni mam ładne widoki. Szlak przyjemną leśną ścieżką po niecałym półtora kilometra doprowadza mnie do Kláštorskiej skaly (1279 m n.p.m.). Szczyt stanowi skupisko skalnych turni i filarów, budujących tę część gór i rozciągniętych na długości ok. 200 m wzdłuż linii grzbietu. Wznoszą się one do ok. 15-20 metrów ponad linię dość zrównanego tu grzbietu i co najmniej kilka metrów ponad porastające go bukowe lasy, stanowiąc jedno z najbardziej charakterystycznych skupisk skalnych (słow. skalnych mest) tej grupy górskiej.
Możliwe jest wejście, przy zachowaniu oczywiście ostrożności, na kilka skalnych turni, a widoki z nich nie ustępują w zasadzie tym z Ptacznika. W zasadzie bez wejścia na skałki, miejsce to nie ma swojego uroku i oczywiście widoków.

Przez Rubany vrch do Chaty pod Končitou
3,2 km dzieli mnie od kolejnego szczytu o nazwie Rubany vrch. To w zasadzie tylko wędrówka lasem i choć na mapie są zaznaczone punkty widokowe, to w praktyce ich nie ma – pozarastały. Od Klasztornej skały szlak do samego końca nie ma więc już żadnych widoków. Gdybym wcześniej o tym wiedziała, na pewno bym go nie wybrała. Ale skoro już dotarłam w to miejsce, to szkoda mi wracać, zwłaszcza że połowa drogi za mną. Z Rubanego vrchu także nic nie widać, a zejście na szlak żółty prowadzący do Zadnej luki to w zasadzie porażka, bo chwilami szlaku nie ma, a ja przedzieram się przez krzaki i wysokie trawy. Ale nie jest jeszcze najgorzej, bo armagedon nadejdzie, jak się pojawię na Zadnej luce. Tu zielony szlak prowadzący do rozdroża o nazwie Bystričianska dolina w zasadzie nie istnieje. Najpierw oczywiście trzeba go sobie na tej polanie odnaleźć, a to już takie proste nie jest. A kiedy już się to udało, to pierwszy odcinek prowadził po omszałych kamieniach zanurzonych w spływającym potoku. Na szczęście sytuacja poprawia się, kiedy wchodzę na szlak żółty – wreszcie jest szeroka leśna i sucha droga. Potem jeszcze tylko kawałek asfaltu i zasłużona kawa w Chacie pod Končitou.



